2025-09-07 XXIII Niedziela Zwykła
XXIII NIEDZIELA ZWYKŁA
.jpg)
Rozważanie na XXIII Niedzielę Zwykłą – Wola Boża to droga przyjaźni
Kiedy słyszymy słowa „wola Boża”, coś w nas się napina. Wyobrażamy sobie, że to coś trudnego, bolesnego, że kryje się w tym rezygnacja z własnych pragnień i zgoda na życie pełne ograniczeń. A przecież Biblia maluje zupełnie inny obraz.
W Księdze Mądrości czytamy dziś: „Któż może poznać zamysły Boże albo któż wyobrazi sobie wolę Pana?” (Mdr 9,13). W oryginale greckim pojawia się tu słowo boule - rada, plan, głębokie zamierzenie. Wola Boża to więc nie kaprys władcy, który nagle zmienia zdanie, ale raczej wewnętrzna logika miłości, plan mądry i spójny, choć dla człowieka często ukryty w tajemnicy. Autor natchniony dodaje: „ciało obciąża duszę”- w języku greckim jest to niemal obraz pochylenia się pod ciężarem, co oznacza nasze ograniczone patrzenie, przywiązanie do tego, co doraźne. Dlatego tak trudno nam zobaczyć perspektywę Bożego planu.
Święty Paweł w Liście do Filemona pokazuje, jak ta wola Boża realizuje się w konkretach. Zamiast wydawać rozkaz - a mógłby, jako apostoł - posługuje się językiem prośby. Pisze o Onezymie: „przyjmij go jak mnie samego” (Flm 17). To zdanie w grece brzmi: proslabou auton hōs eme - „przygarnij go, otocz opieką, tak jak mnie”. Wola Boża nie jest tu abstraktem, ale bardzo konkretnym wezwaniem do przyjęcia drugiego człowieka, nawet jeśli to wymaga zmiany myślenia, rezygnacji z własnych schematów.
Ewangelia Łukasza doprowadza tę logikę do pełni. Jezus mówi: „Jeśli kto nie niesie swego krzyża i nie idzie za Mną, nie może być moim uczniem” (Łk 14,27). Greckie stauros - krzyż - pierwotnie oznaczało pal, belkę, ciężar, który się niesie. Nie chodzi więc najpierw o cierpienie samo w sobie, ale o wybór drogi, która wymaga konsekwencji i determinacji. Dlatego Jezus przywołuje obrazy wieży i bitwy: trzeba „przeliczyć koszty”. Greckie psephizo – „obliczyć, policzyć” – oznaczało liczenie kamyczków, którymi w starożytności głosowano albo zapisywano rachunki. Jezus zachęca, by nie żyć chaotycznie, by nasze decyzje nie były przypadkowe, lecz wpisane w perspektywę większego planu.
To w tym świetle warto wrócić do proroka Micheasza: „Powiedziano ci, człowiecze, co jest dobre i czego Pan żąda od ciebie: tylko pełnienia sprawiedliwości, umiłowania życzliwości i pokornego obcowania z twoim Bogiem” (Mi 6,8). Hebrajskie słowo na „pokorne obcowanie” – hatsnea lekhet – oznacza „iść cicho, iść uważnie, iść razem”. Nie chodzi więc o lęk przed Bogiem, ale o towarzyszenie Mu krok w krok. Wola Boża to nie ciężar, lecz droga przyjaźni.
Może więc problem nie tkwi w samej woli Bożej, ale w naszych wyobrażeniach o niej. Boża wola to mądry plan, który Bóg układa jak architekt, jak ojciec, który chce, by dziecko doszło bezpiecznie do celu. To nie ścieżka wyrzeczeń dla samych wyrzeczeń, ale droga sprawiedliwości, dobroci i bliskości – prosta, choć wymagająca. Ilekroć się jej boimy, możemy powtórzyć za Mądrością: „Któż poznał Twój zamysł, gdy nie dałeś Mądrości, nie zesłałeś z wysoka Świętego Ducha swego?” (Mdr 9,17).
Pytania do refleksji
s. Anna OSU

Niedziela Chrztu Pańskiego zaprasza nas więc, by jeszcze raz wrócić nad własny Jordan. By przypomnieć sobie, że tam, gdzie pozwalamy Bogu zstąpić, otwiera się niebo. A nad każdą historią, która zostaje zanurzona w Chrystusie, wciąż rozbrzmiewa ten sam głos: „Tyś jest mój syn umiłowany, moja córka umiłowana. W tobie mam upodobanie”.

Nie wystarczy bowiem coś zacząć,
jeśli zabraknie wytrwałości.
św. Aniela Merici