2025-06-29 XIV Niedziela Zwykła
XIV NIEDZIELA ZWYKŁA
.jpg)
XIV Niedziela Zwykła - Nie z tego się cieszcie...
W sercu liturgii XIV Niedzieli Zwykłej bije puls radości, pokoju i duchowego orzeźwienia, które ogarnia nie tylko świat przyrody, ale także głębiny ludzkiego serca. Prorok Izajasz w pierwszym czytaniu ukazuje obraz Jerozolimy jako matki, która tuli, karmi i niesie na kolanach – obraz pełen czułości i pokoju. Padają tam słowa: „Oto ja skieruję do niej pokój jak rzekę” – w oryginale hebrajskim użyto tu słowa šālôm, które oznacza o wiele więcej niż brak wojny. Šālôm to pełnia życia, spokój wewnętrzny, harmonia z Bogiem, z sobą samym i światem – to duchowe nawodnienie dla spragnionej ziemi i duszy.
Tę samą radość i obietnicę pokoju niesie Ewangelia, w której Jezus posyła siedemdziesięciu dwóch uczniów „po dwóch”, by głosili bliskość Królestwa Bożego. Mają nieść ze sobą dar pokoju – „Pokój temu domowi” – mówi Jezus, a po grecku: εἰρήνη τῷ οἴκῳ τούτῳ. Greckie eirēnē, podobnie jak hebrajskie šālôm, nie oznacza jedynie stanu spokoju. Pochodzi od czasownika eirō, czyli „łączyć” – pokój to rzeczywistość, która spaja to, co zostało rozdzielone, uzdrawia pęknięcia i napięcia. Przyniesienie pokoju to akt głęboko duchowy i uzdrawiający – zarówno wobec ludzi, jak i wobec stworzenia.
Uczniowie wracają z misji podekscytowani. Z zapałem opowiadają: „Panie, przez wzgląd na Twoje imię nawet złe duchy nam się poddają!” Jezus z miłością ich słucha, ale odpowiada słowami zaskakującymi: „Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica.” (Łk 10,18). W oryginale greckim czytamy: ἐθεώρουν τὸν Σατανᾶν ὡς ἀστραπὴν ἐκ τοῦ οὐρανοῦ πεσόντα – „przypatrywałem się, jak szatan spadał z nieba jak błyskawica”. Czasownik ἐθεώρουν wskazuje na kontemplacyjne patrzenie – Jezus nie mówi o jednorazowym wydarzeniu, ale raczej o rzeczywistości duchowej, którą dostrzega: panowanie zła kruszy się wobec przychodzącego Królestwa. Nie ma tu jednak fascynacji demonologią – Jezus nie zatrzymuje się na sukcesie uczniów, lecz kieruje ich wzrok gdzie indziej: „Nie z tego się cieszcie, że duchy są wam poddane, ale cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie.”
To napomnienie jest bardzo ważne. Jezus pokazuje, że chrześcijanin nie powinien budować swojej tożsamości ani na duchowych sukcesach, ani na mocy, jaką posiada. Źródłem jego siły ma być bliskość z Bogiem – to, że jego imię jest zapisane w niebie, czyli że żyje w komunii z Ojcem. To echo słów św. Pawła z Listu do Galatów: „Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa.” To właśnie krzyż – miejsce pozornej przegranej – staje się miejscem najpełniejszego zwycięstwa miłości. Tego ma się trzymać uczeń Jezusa.
Warto też zwrócić uwagę na fakt, że Jezus rzadko mówił o szatanie. Zawsze czynił to bez sensacyjności, krótko i w określonym celu – by obnażyć kłamstwo, przestrzec przed duchową ślepotą lub ukazać potrzebę czujności. Oto kilka takich momentów:
Na pustyni, podczas kuszenia, mówi: „Idź precz, szatanie!” (Mt 4,10),
W przypowieści o siewcy: „Przychodzi szatan i zabiera słowo z serca” (Mk 4,15),
Do Piotra: „Zejdź mi z oczu, szatanie!” – kiedy Piotr odciąga Go od mówienia o krzyżu (Mk 8,33),
Przed swoją męką: „Szatan domagał się, żeby was przesiać jak pszenicę” – mówi do Piotra (Łk 22,31),
I raz jeszcze w J 8,44, kiedy mówi: „Ojcem waszym jest diabeł” – w sporze z faryzeuszami.
W żadnej z tych sytuacji Jezus nie rozwija tematu zła dla niego samego. Jego spojrzenie jest zawsze skierowane ku Ojcu i ku zbawieniu człowieka. Uczy nas, że nie powinniśmy zatrzymywać się na ciemności – ale żyć w świetle.
Dlatego dzisiejsze słowo zaprasza nas do prawdziwej radości: nie z duchowej skuteczności, ale z tego, że jesteśmy kochani i znani po imieniu. Naszą misją jest nieść pokój, który orzeźwia – tak jak rzeka przynosi życie pustyni. Mamy być jak ci posłańcy z Ewangelii – delikatni, niespektakularni, ale skuteczni, bo opierający się nie na sobie, lecz na mocy Tego, który pierwszy nas umiłował.
s. Anna OSU

Niedziela Chrztu Pańskiego zaprasza nas więc, by jeszcze raz wrócić nad własny Jordan. By przypomnieć sobie, że tam, gdzie pozwalamy Bogu zstąpić, otwiera się niebo. A nad każdą historią, która zostaje zanurzona w Chrystusie, wciąż rozbrzmiewa ten sam głos: „Tyś jest mój syn umiłowany, moja córka umiłowana. W tobie mam upodobanie”.

Boże jesteś moim Życiem, bo mnie wypełniasz.
św. Maria od Wcielenia