2025-06-19 Boże Ciało
BOŻE CIAŁO

Corpus Christi - Ciało ukryte, Bóg obecny
W centrum dzisiejszej liturgii stoi Chleb – Chleb, który jest więcej niż pokarmem, więcej niż symbolem. Jest obecnością Boga, który działa cicho, ale realnie.
Melchizedek – zapowiedź Tego, który ma przyjść
W pierwszym czytaniu spotykamy tajemniczą postać – Melchizedeka. To kapłan Boga Najwyższego, który przynosi chleb i wino (Rdz 14,18). W języku hebrajskim jego imię znaczy „król sprawiedliwości”, a miejsce, z którego przychodzi – Szaleem – to prawdopodobnie dawna nazwa Jerozolimy i oznacza „pokój”. Jest więc królem sprawiedliwości i pokoju, przynoszącym błogosławieństwo. Bez długich przemówień, bez nakazów – jedynie gest daru.
To obraz Eucharystii. Bóg wchodzi w historię człowieka cicho, przez gest dawania. Przez chleb i wino – rzeczy proste, codzienne, ale w Jego rękach stające się święte.
„To jest Ciało moje” – słowa zmieniają rzeczywistość
W drugim czytaniu św. Paweł przekazuje tradycję, którą sam otrzymał: słowa ustanowienia Eucharystii. Po grecku „to jest Ciało moje” brzmi:
Τοῦτό ἐστιν τὸ σῶμά μου (touto estin to sōma mou)
Tu nie ma ani przypowieści, ani porównania. Nie: „jakby moje ciało”. Nie: „symbol mojego ciała”. Jest bezpośrednie orzekanie tożsamości – chleb jest Ciałem. Jezus nie tylko mówi – On stwarza przez słowo, tak jak Bóg na początku stworzył świat.
Ciekawe, że greckie „sōma” oznacza żywe ciało, obecność osoby. W Eucharystii Bóg nie daje rzeczy – daje siebie. I robi to w ukryciu: pod postacią chleba, w ciszy słów wypowiadanych przez kapłana, na ołtarzu, który bywa prosty i niezauważalny.
Cud rozmnożenia i cud Eucharystii – Bóg działa z tym, co małe
W Ewangelii Jezus rozmnaża chleb dla tłumu (Łk 9,11b–17). Robi to w sposób prosty. Nie „czaruje”, nie zamienia kamieni w chleb. Pyta uczniów: „Dajcie im jeść”. A potem – bierze to, co jest: pięć chlebów, dwie ryby. Błogosławi, łamie i rozdaje.
Wszystkie te czynności są bardzo ważne. W języku greckim opisują strukturę każdej Eucharystii:
– λαμβάνειν (lambanein) – wziął,
– εὐλογεῖν (eulogein) – pobłogosławił,
– κλάειν (klaein) – połamał,
– δίδωμι (didōmi) – dawał.
To nie jest tylko relacja z wydarzenia. To liturgiczny rytm miłości Boga – który bierze nas, błogosławi, łamie, gdy trzeba oczyścić, i daje – światu i drugiemu człowiekowi. Tak jak w Eucharystii: On siebie łamie, by nas nasycić.
Tajemnica ukryta, która przemienia świat
W Eucharystii chleb nie zmienia wyglądu. Ale wiara podpowiada: tu jest Ktoś więcej.
To właśnie w ukryciu Bóg objawia swoją największą miłość. Tak jak życie zaczyna się w łonie matki, tak jak ziarno rośnie pod ziemią, tak łaska rodzi się w ciszy serca.
Nie wszystko, co najważniejsze, musi być widoczne. Eucharystia to obecność Boga, który kocha cicho, wiernie, pokornie.
Na koniec: pytanie do serca
Czy wierzę, że Bóg może działać w tym, co małe, zwykłe, ukryte?
Czy potrafię przyjmować Jego obecność nie tylko w adoracji, ale w życiu codziennym – w cierpliwości, w drugim człowieku, w moim własnym sercu?
„Bierzcie i jedzcie...” – to zaproszenie, które przemienia. Nie tylko chleb, ale nas samych.
s. Anna OSU

Niedziela Chrztu Pańskiego zaprasza nas więc, by jeszcze raz wrócić nad własny Jordan. By przypomnieć sobie, że tam, gdzie pozwalamy Bogu zstąpić, otwiera się niebo. A nad każdą historią, która zostaje zanurzona w Chrystusie, wciąż rozbrzmiewa ten sam głos: „Tyś jest mój syn umiłowany, moja córka umiłowana. W tobie mam upodobanie”.

Wiernie i radośnie
trwajcie w rozpoczętym dziele.
św. Aniela Merici