2025-05-25 VI Niedziela Wielkanocna
VI NIEDZIELA WIELKANOCNA

VI Niedziela Wielkanocna - Pokój Chrystusa
„Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak, jak daje świat, Ja wam daję.” (J 14,27)
To jedno z najbardziej poruszających zdań, jakie Jezus wypowiada podczas Ostatniej Wieczerzy. Z jednej strony – zapewnienie, z drugiej – subtelne ostrzeżenie. Pokój, który daje świat, nie wystarczy. Nie uzdrowi serca. Nie przetrwa burzy.
W języku greckim, w którym spisano Ewangelię, Jezus używa słowa „εἰρήνη” (eirēnē) – to odpowiednik hebrajskiego „שָׁלוֹם” (szalom). Dla współczesnego ucha „pokój” to często brak konfliktu, wojny, spokój na zewnątrz. Ale w Biblii słowo „szalom” ma znacznie głębsze znaczenie: oznacza pełnię, harmonię, wewnętrzne i zewnętrzne uporządkowanie życia, przywrócenie relacji – z Bogiem, ludźmi i samym sobą.
W Starym Testamencie „szalom” to błogosławieństwo. To pokój, który przychodzi jako owoc wierności Bogu. Gdy naród Izraela był posłuszny Przymierzu, Bóg obiecywał mu „szalom” – czyli życie w dostatku, bezpieczeństwie, sprawiedliwości i wzajemnym szacunku. Ale gdy naród odwracał się od Boga, „szalom” znikał.
W czasach Jezusa pokój w świecie był rozumiany inaczej. Imperium Rzymskie chwaliło się „Pax Romana” – pokojem zaprowadzonym siłą, podbojem, tłumieniem buntów. Był to pokój polityczny, narzucony, pozorny. Wielu Żydów oczekiwało Mesjasza, który przywróci „szalom” przez militarną potęgę. Jezus przynosi jednak inny pokój – taki, którego świat nie potrafi ani dać, ani zrozumieć.
Chrystus mówi: „pokój mój daję wam” – i w tym zdaniu najważniejsze jest „mój”. To nie pokój wynikający z zewnętrznych okoliczności, ale owoc bliskości z Nim, obecności Ducha Świętego i trwania w Jego miłości (zob. J 14,23). Ten pokój nie znika, gdy przychodzi cierpienie, ale potrafi je przeniknąć. Jest jak pokój, jaki Jezus miał, gdy spał w łodzi w czasie burzy. Jak pokój, z jakim szedł na krzyż.Ten pokój nie jest ucieczką od świata, ale zdolnością przebywania w nim z sercem zakorzenionym w Bogu. Nie jest ciszą po bitwie, ale obecnością Ojca nawet w środku walki.
Na końcu dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi do uczniów:
„Wstańcie, idźmy stąd!” (J 14,31)
To nie jest tylko praktyczna uwaga – „czas ruszać dalej”. To wezwanie ma głęboki sens duchowy. Jezus nie mówi: „Zostańcie w tym pokoju i zatrzymajcie go dla siebie”. Mówi: „Idźmy” – razem, z tym pokojem, który wam dałem.
Pokój Chrystusa nie jest zakończeniem, lecz początkiem. Nie jest ciszą dla ciszy, lecz wewnętrzną siłą, która uzdalnia do podjęcia drogi. Do życia Ewangelią w świecie, który nie rozumie pokoju odkupionego przez krzyż. Pokój, który daje Jezus, nie usypia – ale budzi i posyła. Nie zatrzymuje w bezpiecznym wieczerniku, lecz prowadzi ku Górze Oliwnej, ku Getsemani, ku światu potrzebującemu świadków nadziei.
To dlatego Jezus może powiedzieć:
„Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka”, a zaraz potem:
„Wstańcie, idźmy stąd”.
Bo prawdziwy pokój rodzi się z wiary i prowadzi do misji. Nie jest stanem zamknięcia, lecz darem, który czyni z nas ludzi wolnych i otwartych – gotowych przebaczać, kochać, służyć, głosić Ewangelię.
Jeśli przyjąłeś Jego pokój – to wstań. Idź. Z Nim. Tam, gdzie On cię posyła.
s. Anna OSU

Niedziela Chrztu Pańskiego zaprasza nas więc, by jeszcze raz wrócić nad własny Jordan. By przypomnieć sobie, że tam, gdzie pozwalamy Bogu zstąpić, otwiera się niebo. A nad każdą historią, która zostaje zanurzona w Chrystusie, wciąż rozbrzmiewa ten sam głos: „Tyś jest mój syn umiłowany, moja córka umiłowana. W tobie mam upodobanie”.

Trzeba słuchać rad i natchnień,
które Duch Święty nieustannie wzbudza
w sercach naszych.
św. Aniela Merici