logo
Aktualności

Znalazlyśmy Tego, którego pragnie nasze serce - pierwsza profesja s. Viktorii i s. Marie-Amelie

W ostatnią sobotę, 12 sierpnia, s. Viktoria Perykasha, nowicjuszka naszej prowincji pochodząca z Ukrainy, złożyła w Rzymie pierwszą profesję zakonną. Razem z nią uczyniła to s. Marie-Amelie, nowicjuszka należąca do prowincji francuskiej.

Uroczystość miała miejsce w domu generalnym w Rzymie, gdzie mieści się również wspólnota nowicjatu. Radość sióstr z tego wydarzenia dzieliły zarówno siostry z ich prowincji - reprezentowane przez przełożone prowincjale i kilka innych sióstr – jak i ich rodziny. Z Ukrainy przyjechały mama s. Viki oraz jej rodzone siostry.

Uroczystościom przewodniczył ks. Chris, sercanin. W homilii w prosty sposób mówił o istocie życia osoby konsekrowanej Bogu. Powiedział m.in.: W profesji zakonnej wyrażamy to, na co wskazuje i czego pragnie całe nasze życie. Znaleźliśmy Tego, którego pragnie nasze serce i nie chcemy pozwolić Mu odejść.  Tak więc zostawiamy przeszłość i rozpoczynamy nowe życie z Jezusem. Święta Aniela Merici powiedziałaby: Żyj nowym życiem”. 

S. Viktorio, s. Marie-Amelie, żyjcie więc życiem nowym! O to, wraz ze św. Anielą, prosimy dla Was – i dla nas – Jezusa, naszego Oblubieńca.

Pełny tekst homilii:

Jako zakonnicy mówimy, że odpowiedzieliśmy na "wezwanie" Boga. Ale co oznacza "wezwanie"?

Cóż, w profesji zakonnej wyrażamy to, na co wskazuje i czego pragnie całe nasze życie. Znaleźliśmy Tego, którego pragnie nasze serce i nie chcemy pozwolić Mu odejść. Tak więc zostawiamy przeszłość i rozpoczynamy nowe życie z Jezusem.

Święta Aniela Merici powiedziałaby: "Żyj nowym życiem". Bieg do Chrystusa był ważny dla niej.  Biegniemy do Niego, ponieważ On jest źródłem naszej najgłębszej radości. Aniela wiedziała o tym, ponieważ powiedziała: "Bez wątpienia ujrzysz rzeczy cudowne, jeśli wszystko skierujesz ku czci i chwale Jego Majestatu i dla dobra dusz".

Jest to radość, która uwalnia nas od nas samych i wyzwala nas do dawania innym. Do przeorientowania naszego życia na innych. Aniela powtarza: "Musimy dawać jałmużnę. Miłość zdobywa dusze i prowadzi je do dobrego i właściwego postępowania". Zostaliśmy wybrani, aby przynosić owoce. A trwałym owocem tego wyboru jest miłość. Abyśmy "miłowali się wzajemnie tak, jak Ja was umiłowałem".

Być może największym cudem jest to, że w ogóle zostaliśmy wybrani przez Boga. Odnajdując się w świetle Bożej promiennej dobroci, czułości i życzliwości, mamy w sobie wątpliwości i pytamy: "Dlaczego Boże? Dlaczego mnie wybrałeś?", Ty mówisz przecież: "To nie ty wybrałeś mnie, to Ja wybrałem Ciebie". Jest to być może najbardziej niewiarygodna prawda, że Bóg nas wybiera. Nie musimy przekonywać Boga, aby nas wybrał, Bóg sam z miłości nas wybiera.

Nazywa cię Marie-Amelie, nazywa cię Viktorią. Nazywa cię przyjacielem. "Mój przyjacielu, nazywam cię przyjacielem". To jest istota życia zakonnego. Nie jesteś już sługą: Bóg jest tak blisko ciebie. Bóg cię zna. Nie jesteśmy niewolnikami Boga, ponieważ niewolnik nie ma wolności wyboru czegokolwiek. Masz całkowitą wolność wyboru, czy złożyć te śluby dzisiaj czy nie. To zależy wyłącznie od ciebie. Jak chcesz odpowiedzieć? Twoja odpowiedź jest jasna, ponieważ poprzez swoje rozeznanie przychodzisz tu dzisiaj, mówiąc: "Weź to - weź moje życie". 

Pamiętamy Twoje słowa, Jezu, czyny Twojego życia, które głoszą światu: "Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich". Dla Ciebie nie są to tylko słowa, ale czyny, sposób życia.

Viki i Marie-Amelie, wiecie, że w miłości jest też cierpienie. Mimo to nadal decydujecie się podążać drogą z Jezusem, nawet będąc świadome, że będzie to oznaczać wędrówkę i trudności. Możecie to zrobić, ponieważ wiecie, że miłość daje również wytrwałość. Mistyk, Jan od Krzyża, nazywa to słodką raną "Ach, słodka rano". Miłość, która wymaga od nas oddania wszystkiego i stawia nam wyzwanie, byśmy porzucili nasz własny interes i skupienie na sobie. Mimo to nie możemy przestać za nią podążać, ponieważ wiemy, że jest to droga, która jest prawdziwa i właściwa. Miłość ciągle rodzi nas do nowego życia. Jest to droga przyjaźni z Bogiem. Droga miłości. Miłości, która prowadzi od siebie do dawania siebie.

Wszystko, co możemy powiedzieć to to, że zapominamy o przeszłości
i wybiegamy naprzód ku temu, co jeszcze ma nadejść; podążamy wraz ze św. Anielą, biegnąc się do mety, do nagrody, do której Bóg wzywa nas w górę, aby znaleźć w Chrystusie Jezusie naszą miłość i nasze życie.

Ks. Chris, sercanin

II Niedziela Wielkiego Postu

Na Taborze Jezus objawia się w Bożym, nadprzyrodzonym świetle, a nie tylko w blasku naturalnego światła, które Go z zewnątrz opromienia. Blask nadprzyrodzony przenika również szaty Chrystusa.

Na dziś

Boże jesteś moim Życiem, bo mnie wypełniasz.

św. Maria od Wcielenia