Z wiarą w „Świętych obcowanie” przeżywamy listopad, a zwłaszcza pierwszy tydzień tego miesiąca. Bo tak naprawdę to nie śmierć jest główną treścią listopadowych dni. Odwiedzamy co prawda groby bliskich zmarłych, groby tych, których tak po ludzku nam brakuje, za którymi tęsknimy. Czynimy to jednak wierząc, że ich „życie zmieniło się, ale nie skończyło”, że żyją teraz pełniej i piękniej, żyją w Bogu. Modląc się za naszych zmarłych, wyznajemy w ten sposób wiarę w to, że od śmierci mocniejsza jest odwieczna miłość Boga i Jego miłosierdzie. I to On – Bóg żywych a nie umarłych - sprawi, że spotkamy się wszyscy w Jego i naszym Domu.

Ewangelista Mateusz rozpoczyna Kazanie na Górze sceną, która sama w sobie jest już teologią: Jezus wchodzi na górę, siada i naucza. W Biblii góra jest zawsze miejscem objawienia: to tu Bóg mówi, tu daje Prawo, tu odsłania swoją wolę. A jednak to, co Jezus wypowiada, zaskakuje. Nie są to nakazy ani zakazy, lecz osiem razy powtórzone słowo makárioi - „błogosławieni”, „szczęśliwi”. W języku greckim nie chodzi o chwilowe zadowolenie, ale o stan głębokiego spełnienia, który ma swoje źródło w Bogu, a nie w zmiennych okolicznościach.

Nie traćcie ducha.
św. Aniela Merici