To był początek lata, które pachniało lipą nad Loarą. Zespół nauczycieli szkoły urszulańskiej w Lublinie wyruszył w drogę, by przez kilka dni oddychać tym samym powietrzem, którym oddychała św. Maria od Wcielenia – u źródeł jej życia, wyborów i misji.
W niedzielny poranek 29 czerwca, o godz. 6.00 wsiedliśmy w autobus, który zawiózł nas na lotnisko. Potem lot do Paryża, autobus do Tours (z przygodami!) i… pierwsze wzruszenie, gdy bramy klasztoru Sióstr Urszulanek przy 12 rue du Général Meusnier otworzyły się dla nas, jak drzwi do domu. Wieczorne spotkanie z Siostrami, lokowanie się w swoich pokojach i obfita kolacja – ułożyło rytm całego wyjazdu w zachwyt – wdzięczność.
Poniedziałek: spotkanie z Tours i ze św. Marią od Wcielenia
Po śniadaniu mieliśmy możliwość uczestniczenia we wspólnej modlitwie Jutrzni, wraz z siostrami z Turs. Melodyjny śpiew brewiarzowych wersetów – nawet jeśli w niezrozumiałym języku – wyciszał i przybliżał do Boga. Po modlitwie wyruszyliśmy w miasto. Tours przyjmuje łagodnością: połyskiem witraży katedry Saint-Gatien i bazyliki św. Marcina, cieniem średniowiecznych, szachulcowych kamienic na Place Plumereau, spokojem Loary. Szliśmy „śladami Marii” – nie jak po turystycznym szlaku, ale jak po mapie serca. Zatrzymania były krótkie, ale gęste: kościoły, zaułki, miejsca modlitwy. Siostra Annie i Fransoise prowadziły nas dzielnie przez życie św. Marii od Wcielenia i przez uliczki Tours.
Przy obiedzie ktoś powiedział pół żartem, pół serio: „To będzie lekcja na cały rok szkolny”. Wieczorem uczestniczyliśmy we Mszy świętej. A potem, o 20.00, znów wspólne bycie razem: podsumowanie i modlitwa. Tego dnia uczyliśmy się, że pielgrzymowanie to nie liczba kroków, ale głębia spojrzeń.
Wtorek: Beaugency – cisza archiwum i głos listów
Rankiem pociąg do Beaugency. Niewielkie miasteczko odsłania swój urok bez pośpiechu. Wizyta u Urszulanek i w archiwum – tam, gdzie przechowywane są pisma i listy św. Marii od Wcielenia – była jak rozmowa przez stulecia. Ktoś szeptem przeczytał zdanie z listu; ktoś inny notował w myślach gotową katechezę. Odwiedziliśmy też szkołę urszulańską – przestrzeń pracy, w której „Serviam” brzmi jak obietnica i zadanie. Po obiedzie zwiedzaliśmy dalszą część XVII wiecznego klasztoru. Przepiękne wnętrza, ciche kamienie historii i zaznaczona na nich obecność św. Urszuli Ledóchowskiej. Jako studentka święta Urszula przebywała przez 2 lata w klasztorze w Beaugency, ucząc się języka francuskiego. Pozostawiła po sobie malowidła i krzyż na ścianie. Wieczorem, z sercami pełnymi wdzięczności wróciliśmy do Tours. Tak rodzą się pomysły na lekcje: z dotyku historii i ciszy archiwum.
Środa: Orléans – odwaga Joanny i pewność powołania
Śniadanie, peron, pociąg. Orléans przyjął nas Domem Joanny d’Arc i katedrą Sainte-Croix. Opowieść o młodej dziewczynie, która usłyszała głos Boga i za nim poszła, splatała się z pytaniami o naszą codzienną odwagę: jak towarzyszyć uczniom, by nie bali się dobra? Jak uczyć historii tak, by była lustrem i oknem jednocześnie? Wieczorem Touraine znów otuliła nas swoim spokojem.
Czwartek: Blois i Amboise – piękno, które wychowuje
Tego dnia wybraliśmy się szlakiem Loary do Blois i Amboise. W Amboise – zamek nad rzeką i Clos Lucé, dom Leonarda da Vinci. Modele jego wynalazków oglądaliśmy jak nauczycielskie notatki: „Jak to pokazać klasie? Jak tę ciekawość przetłumaczyć na doświadczenie?” W Blois historia królewska jest tuż obok: krużganki, dziedzińce, opowieści, które aż proszą się o „żywą lekcję” z uczniami. Siostry Arleta i Lidia wybrały się w odwiedziny do dawnego klasztoru urszulanek w Blois, gdzie obecnie znajduje się szkoła. Urszulański klasztor w Blois był ważny dla Unii Rzymskiej Urszulanek… Pod wieczór czuliśmy zgodnie: piękno jest pedagogiem, a Loara – cierpliwą mistrzynią harmonii.
Piątek: pożegnanie z Tours, krótki paryski epilog i powrót
Wczesny poranek, pociąg do Paryża z przesiadką w Orleanie. W Paryżu na dworcu czekała już na nas s. Laetitia Pennec i poprowadziła nas do Domu Urszulanek „Serviam” przy 56 Rue Gay-Lussac – wymowny adres, krok od Ogrodu Luksemburskiego, gdzie złożyliśmy nasze bagaże. Szybkie zakwaterowanie i wyruszyliśmy w kierunku katedry Notre Dame na Mszę świętą o godz. 12.00. Potem podzieliliśmy się na dwie grupy: jedna miała marzenie popłynąć statkiem po Sekwanie, a druga wędrowała dziarsko przez Luwr, Pola Elizejskie, Łuk Triumfalny do Wieży Eiffla. Wieczorem przepyszna kolacja na tarasie domu Urszulanek, z którego widok zapierał dech w piersiach: piękny Paryż w zachodzącym słońcu. Następnego dnia rano wyjazd na lotnisko i lot do Polski. Powrót był szybki, ale w sercu nosiliśmy wrażenie, że nasze warszawskie niebo pachnie jeszcze lipą z Tours.
Gościnność, która staje się lekcją
Trudno pisać o tym wyjeździe, nie zaczynając i nie kończąc od wdzięczności dla Sióstr Urszulanek z Tours. Ich dom stał się naszym domem: prosty posiłek, uśmiech, otwarte drzwi kaplicy, gotowość do rozmowy – to są te szczegóły, z których utkane jest doświadczenie Kościoła „po imieniu”. „Serviam” brzmiało codziennie – nie jak hasło nad bramą, lecz jak życzliwe „wejdźcie” i dyskretne „odpocznijcie”.
Co zabieramy do szkoły
Zabieramy mądrość św. Marii od Wcielenia, ciszę archiwum i odwagę św. Joanny, ciekawość Leonarda i światło witraży z katedry Saint-Gatien. Zabieramy też proste rytmy: poranne wyjścia, wspólne wieczorne podsumowania i modlitwę, która porządkuje serce jak dobry plan lekcji. I jeszcze jedno – poczucie, że formacja nauczyciela to nie tylko szkolenia, ale pielgrzymowanie: od miejsca do miejsca, od zachwytu do pytania, od wdzięczności do decyzji.
Małe chwile, wielkie dary
Były śmiechy przy kawie na Place Plumereau, były piękne milczenia w katedrze, były „przypadkowe” rozmowy, które układają w całość rozproszone myśli. Ktoś po cichu zanotował w telefonie fragment modlitwy; ktoś inny zrobił zdjęcie cienia mostu na Loarze i powiedział: „To jest dokładnie to, o co chodzi w wychowaniu – łączyć brzegi”.
Wracamy więc do Lublina bogatsi o wspólnotę i perspektywę. Św. Maria od Wcielenia uczy nas, że najważniejsze decyzje dojrzewają w codzienności, a najpiękniejsze lekcje rodzą się z bliskości – z Bogiem, z drugim człowiekiem, z miejscem. Dziękujemy Siostrom z Tours za dom otwarty jak Ewangelia. Dziękujemy sobie nawzajem – za drogę, w której każde „razem” znaczyło więcej niż „sam”.
S. Arleta Duszyńska OSU

Niedziela Chrztu Pańskiego zaprasza nas więc, by jeszcze raz wrócić nad własny Jordan. By przypomnieć sobie, że tam, gdzie pozwalamy Bogu zstąpić, otwiera się niebo. A nad każdą historią, która zostaje zanurzona w Chrystusie, wciąż rozbrzmiewa ten sam głos: „Tyś jest mój syn umiłowany, moja córka umiłowana. W tobie mam upodobanie”.

Miejcie nadzieję i mocną wiarę,
że Bóg pomoże wam we wszystkim.
św. Aniela Merici