Czy siostry zakonne mają czas na hobby? A jeśli tak, to jakie? Może ktoś wyobraża sobie, że życie w klasztorze to tylko modlitwa, praca i obowiązki. Ale u urszulanek dzieje się o wiele więcej! Każda z nas nosi w sobie nie tylko skarb jakim jest powołanie, ale i ciekawość świata, twórczą iskrę, a często też całkiem nietypowe talenty. Pracując w większości z dziećmi i młodzieżą nie sposób nie rozwijać otrzymanych darów i zdolności.
Rozpoczynamy nowy cykl artykułów, w których będziemy mieć okazję poznawać różne siostry. Będziemy poznawać ich talenty i zainteresowania. Zobaczymy, czym zajmują się urszulanki w wolnych chwilach – tych kilku minutach między obowiązkami, które potrafią zamienić się w prawdziwe pasje. Będzie trochę sztuki, trochę sportu, nauki, rękodzieła, gotowania i wiele zaskoczeń. Zapraszamy, by poznać nas od innej strony – tej z nutą humoru, koloru i serca.
Siostra od szydełka
Siostra Teodozja ma w kalendarzu sporo zajęć, jednak dzielnie podejmuje swoje zawodowe i wspólnotowe obowiązki. W wielości spraw znajduje i gospodaruje czas na to co lubi. Siostra po prostu chwyta… szydełko. I wtedy dzieją się cuda!
Gdzie inni widzą zwykłą nitkę, ona dostrzega już przyszłe robótki, breloki i maskotki. Spod jej rąk wychodzą całe armie maskotek, które od razu zdobywają serca dzieci i dorosłych.
Nie są to zwykłe pluszaki. Siostra tworzy prawdziwe kolekcje – od Kubusia Puchatka, przez bohaterów Psiego Patrolu, aż po całą gromadkę lalek, kotków, koników i baranków „made in Poland” (z dumą oznaczonych uśmiechem i kawałkiem włóczki). Do tego breloki, drobiazgi, zabawki – a zamówienia mnożą się szybciej niż oczka w szydełkowym łańcuszku.
Wspólnota żartuje, że gdyby ktoś zamknął Siostrę Teodozję w pokoju tylko z włóczką, to po godzinie wypuściłaby stamtąd nie jedną, a całą bajkową rodzinę. Jej maskotki trafiają do dzieci, które potrzebują radości, do znajomych i przyjaciół, a każda z nich ma w sobie coś więcej niż tylko piękne wykonanie – jest w nich modlitwa, cierpliwość i ogromne serce.
Kiedy pytamy ją, jak znajduje na to wszystko siłę, odpowiada z uśmiechem: „Szydełko mnie uspokaja, a przy okazji mogę pomodlić się za tego, dla kogo robię kolejną robótkę”.
I może właśnie w tym tkwi sekret – w oczkach, pętelkach i nitkach zapisane są nie tylko piękne wzory, ale też dobroć i modlitwa.
Tak więc, jeśli kiedyś spotkacie Siostrę Teodozję z szydełkiem w dłoni – wiedzcie, że powstaje kolejny mały cud.
Dziękujemy Siostro, że dzielisz się z innymi swoimi talentami!
s. Jana OSU

Niedziela Chrztu Pańskiego zaprasza nas więc, by jeszcze raz wrócić nad własny Jordan. By przypomnieć sobie, że tam, gdzie pozwalamy Bogu zstąpić, otwiera się niebo. A nad każdą historią, która zostaje zanurzona w Chrystusie, wciąż rozbrzmiewa ten sam głos: „Tyś jest mój syn umiłowany, moja córka umiłowana. W tobie mam upodobanie”.

Trzeba słuchać rad i natchnień,
które Duch Święty nieustannie wzbudza
w sercach naszych.
św. Aniela Merici