W tarnowskiej Bursie Sióstr Urszulanek UR święto naszej patronki – św. Urszuli – to zawsze wyjątkowy dzień! W tym roku przeżywaliśmy go razem z rodzinami dziewczyn, szczególnie tych z pierwszego roku. To właśnie one, podczas uroczystej Mszy Świętej, złożyły swoje przyrzeczenia na sztandar bursy – moment pełen wzruszeń i dumy.
Przygotowania do liturgii zaczęły się już wcześniej – wspólna próba w kaplicy pokazała, jak wiele talentów drzemie w naszych dziewczynach. Każda mogła wnieść coś od siebie i zaangażować się na miarę swoich możliwości. Został także powołany nowy poczet sztandarowy.
Uroczystą Mszę Świętą celebrował ks. Patryk – filipin, a muzyczną oprawę zapewnił zespół „Przy Studni”, czyli wychowanki i zaprzyjaźniony z bursą - Marcin gitarzysta. Ich śpiew i gra stworzyły klimat modlitwy i radości.
Po Eucharystii przyszedł czas na część artystyczną – przedstawienie pt. „Św. Urszula – fałsz czy prawda?”. Dziewczyny w zabawny, a zarazem refleksyjny sposób opowiedziały historię świętej, pokazując, że nawet w średniowieczu nie było łatwo! Okazało się, że św. Urszula nie chciała wyjść za mąż za księcia z trudnym charakterem i niezbyt urodziwym nosem, a Attyla – jak to Attyla – miał swoje problemy z przemocą... Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, a morał był jasny: odwaga bycia sobą i wierność wartościom zawsze się opłaca!
Gościem specjalnym naszego święta była s. Amy z Indonezji, którą powitała delegacja bursy. Nie zabrakło też ciekawej prezentacji w języku angielskim o św. Urszuli, przygotowanej przez s. Lucynę.
Na zakończenie Samorząd Bursy złożył Siostrom serdeczne życzenia z okazji święta, a wspólny szwedzki stół stał się świetną okazją do rozmów, poznania się i… spróbowania pyszności, które znikały w mgnieniu oka!
Dziękujemy wszystkim za piękne, radosne popołudnie pełne wiary, śmiechu i wspólnoty.

Ewangelia XI niedzieli zwykłej prowadzi nas najpierw do spojrzenia Jezusa. Zanim padnie choć jedno słowo o misji, zanim zostaną powołani apostołowie i wysłani na drogi Izraela, Jezus zatrzymuje wzrok na tłumach. To spojrzenie nie jest powierzchowne. Nie zatrzymuje się na liczbach, na zachowaniach ludzi ani na ich religijnej gorliwości. Sięga głębiej. Dociera do tego miejsca w człowieku, którego często nie widzą inni, a czasem nie dostrzegamy nawet my sami.

Patrz na Syna Bożego
jakby dla ciebie samej przyszedł na świat.
Jest twój, jest twoim wszystkim,
jest twoją jedyną Miłością.
św. Maria od Wcielenia