Kolejna edycja Ekstremalnej drogi krzyżowej dobiegła końca, ale wspomnienie o niej wywołuje uśmiech na twarzy. Zasady są tu jasno określone: sam musisz zatroszczyć się o swoje bezpieczeństwo, nawet jeśli idziesz w grupie to i tak idziesz sam, w milczeniu; jeśli coś ci się po drodze przydarzy musisz sam zadbać o swój powrót. Trochę jak w życiu: idziemy razem, ale jednak osobno.
Droga ta to około 40 km w nocy, czasem więcej. Ta nocna wędrówka pokazuje, że jeżeli skupisz się na swoim bólu, niemocy zostaniesz gdzieś na drodze, w ciemnościach, sam – reszta idzie dalej, do celu. Ale to, co jest tu piękne, to odkrywanie z każdym kolejnym krokiem, że możesz więcej niż myślałeś, że potrafisz. Idziesz pośród nocy, bardzo często nawet nie ma na czym oka zawiesić: ciemne lasy, uśpione okolice. A kiedy pada deszcz schylasz głowę by jakoś choć twarz ochronić. Sam z własnymi myślami, treściami rozważań. I mimo, że otaczają cię ludzie, to jednak masz w końcu okazję zostawić chmary rozproszeń, by skupić się na Bogu, by zacząć mówić do Niego z głębi serca, a nawet Go usłyszeć. Mówią, że to jedyna taka noc w roku, i mają rację.
Tegoroczna EDK była dla mnie zaproszeniem do zaufania, większym niż w poprzednich latach: inny kraj, miejsce sporo oddalone od domu, nieznani ludzie – wszystkie pewne „podpórki” na tym terenie straciły oparcie. To była droga zawierzenia, zaufania Jezusowi, kolejny krok czy raczej skok w nieznane. Ale On nie zawiódł. Bolało, ale taki ból rodzi do życia, dodaje energii a wspomnienie tej drogi wciąż wywołuje wdzięczność i uśmiech na twarzy. Warto więc zaryzykować, zrobić coś tak szalonego, by pośród ciemności zobaczyć więcej…
s. Wioletta

Bóg zaprasza nas do relacji, do miłości, do życia, które nie kończy się na tym, co potrafimy sami zdobyć i zabezpieczyć. Zaprasza nas do uczty, przy której jest miejsce dla Niego i dla drugiego. Być może dziś Bóg zaprasza cię do szczerego przyjrzenia się własnym pragnieniom. Może pyta, czy wśród wszystkich twoich planów zostawiłeś Mu choć trochę przestrzeni, czy też zaprosiłeś Go jedynie do pobłogosławienia tego, co już postanowiłeś.

Patrz na Syna Bożego
jakby dla ciebie samej przyszedł na świat.
Jest twój, jest twoim wszystkim,
jest twoją jedyną Miłością.
św. Maria od Wcielenia