Dla św. Anieli modlitwa nie była ucieczką od życia ani sposobem na chwilowe uspokojenie myśli. Była najbardziej uważnym momentem jej dnia - chwilą, w której stawała przed Bogiem taka, jaka jest. Bez masek, bez upiększeń, bez udawania duchowej dojrzałości. Modlitwa była dla niej spotkaniem twarzą w twarz z Tym, który zna serce lepiej niż ona sama.
W modlitwie Aniela nie próbowała kontrolować Boga ani siebie. Nie ukrywała swojej kruchości, namiętności ani wewnętrznego chaosu. Z odwagą oddawała Bogu to, co w niej nieuporządkowane, skażone grzechem, niezdolne do jasnego rozeznania dobra i zła. Jej uważność polegała na tym, że nie wybierała z siebie tylko tego, co dobre, ale przynosiła przed Boga wszystko: serce nędzne i skalane, wolną wolę, myśli, słowa, czyny - całe swoje wnętrze i zewnętrzne życie.
Gdy modliła się: „Panie mój, jedyne życie moje i jedyna nadziejo”, wyznawała, że nie ma innego oparcia poza Bogiem. Składając wszystko u stóp Jego Boskiego Majestatu, uznawała, że sama nie potrafi się oczyścić ani uporządkować. Prosiła, by ogień Bożej miłości spalił to, co w niej nie prowadzi do życia. To nie była modlitwa perfekcji, ale modlitwa zaufania - zgody, by Bóg działał tam, gdzie ona sama już nie panuje.
Uważność Anieli w modlitwie nie polegała na pustce ani na oderwaniu od rzeczywistości. Przeciwnie - była pełnym zanurzeniem w prawdzie o sobie i o Bogu. Aniela wiedziała, że tylko ten, kto pozwala Bogu dotknąć całej swojej historii, może zostać naprawdę przemieniony. Dlatego jej modlitwa była aktem oddania: przyjęciem własnej niegodności i jednoczesnym zawierzeniem Bożemu miłosierdziu.
W tej postawie odsłania się najgłębszy sens chrześcijańskiej uważności. Modlitwa nie jest mówieniem pięknych słów ani próbą zasłużenia na Bożą bliskość. Jest byciem przed Bogiem naprawdę - z ciszą, z prawdą, z sercem otwartym na Jego miłość. Aniela uczy, że taka modlitwa nie zawsze uspokaja od razu, ale zawsze przemienia. Czyni serce wolnym, uważnym i zdolnym do miłości.
Mindfulness Anieli to relacja z Bogiem, która nie polega na ucieczce od siebie ani na duchowym udawaniu. To modlitwa pełnej obecności - przed Bogiem i przed własnym sercem. Aniela uczy, że być uważnym w modlitwie to mieć odwagę przynieść Bogu wszystko: to, co jasne i to, co splątane, to, co święte i to, co kruche. Jej modlitwa jest zgodą, by Bóg dotknął całej rzeczywistości życia i przemienił ją ogniem swojej miłości.
Pytanie:
Co dziś najtrudniej byłoby mi oddać Bogu w modlitwie? Czy potrafię pozwolić Mu przyjąć mnie właśnie z tym?

Ewangelista Mateusz rozpoczyna Kazanie na Górze sceną, która sama w sobie jest już teologią: Jezus wchodzi na górę, siada i naucza. W Biblii góra jest zawsze miejscem objawienia: to tu Bóg mówi, tu daje Prawo, tu odsłania swoją wolę. A jednak to, co Jezus wypowiada, zaskakuje. Nie są to nakazy ani zakazy, lecz osiem razy powtórzone słowo makárioi - „błogosławieni”, „szczęśliwi”. W języku greckim nie chodzi o chwilowe zadowolenie, ale o stan głębokiego spełnienia, który ma swoje źródło w Bogu, a nie w zmiennych okolicznościach.

Boże jesteś moim Życiem, bo mnie wypełniasz.
św. Maria od Wcielenia