Habit jest bodaj najbardziej charakterystycznym znakiem życia konsekrowanego. To on sprawia, że siostra jest rozpoznawalna przez otoczenie a czasem nawet od razu można zidentyfikować z jakiego zgromadzenia zakonnego pochodzi. Każda osoba konsekrowana już swoim strojem przypomina o Bogu, o wyborze, o oddaniu. I właśnie dlatego noszenie habitu nie jest dla nas tylko tradycją, ale ciągłym wezwaniem do świadectwa: mamy być czytelnym znakiem dla tych, którzy chcą w nas zobaczyć służebnice Jezusa - kobiety czerpiące z Niego wzór i siłę.
Historycznie habity były znacznie bardziej rozbudowane. Przez długi czas większość zakonów miała stroje koloru czarnego a wiele osób pamięta jeszcze, że do niedawna także Urszulanki Unii Rzymskiej nosiły czarny habit. Dziś w Polsce „nosimy się na szaro” a sam krój jest prostszy (jedna fałda z przodu i z tyłu). Jako Urszulanki Unii Rzymskiej nie mamy wspólnego stroju na całym świecie, ponieważ nasze prowincje a jeszcze wcześniej wspólnoty od zawsze zachowywały w tym względzie pewną autonomię. Czasem stanowi to interesujące i zabawne wyzwanie, gdy same nie możemy się rozpoznać za granicą. Jednakże o wiele częściej ta „odzieżowa” różnorodność stanowi nasze wielkie bogactwo, gdyż wzywa do prawdziwej jedności a nie jednolitości i uczy patrzeć na to, co naprawdę pozostaje niezmiennym elementem spoczywającym na naszym stroju, a jest nim ten sam krzyż z Jezusem Uwielbionym, blisko serca każdej z nas. Hasło „Jedność w różnorodności” jest zresztą pewnego rodzaju fundamentalną zasadą funkcjonowania Urszulanek Unii Rzymskiej a skromny i prosty strój w każdych warunkach ma mówić o konsekracji, pokorze i przynależności do Chrystusa.
W modlitewniku urszulanek polskich z 1930 roku znajdujemy piękną, codzienną modlitwę, którą siostry wypowiadały przy założeniu habitu: „Dzięki Ci składam, o Boże mój, żeś mnie do zakonnego stanu powołał; sprawże to łaską Swoją, abym się stała osobą prawdziwie zakonną wedle Serca Twego Najświętszego.” Słowa te ukazują, że powołanie jest rzeczywiście pewnego rodzaju oddzieleniem (przez przyjęcie jednolitego ubioru dana osoba jest już na stałe identyfikowana z przynależnością do Jezusa przez zakonne śluby złożone w określonym zgromadzeniu), ale równie trafnie oddaje przeznaczenie specyficznego stroju. Nie chodzi tylko o zewnętrzny wymiar, ale o serce, które ma stawać się naprawdę na wzór serca Jezusa.
W czasie obłóczyn naszych sióstr celebrans błogosławi habit słowami: „Boże nasz Ojcze, który w łonie Dziewicy Maryi przyoblekłeś swego Syna w ludzkie ciało, pobłogosław te habity, symbol pokory serca i spraw, aby siostry, które je będą nosiły, stały się znakiem przyszłego zmartwychwstania, a kiedyś przyodziały się w niezniszczalną chwałę.” Noszenie habitu zawiera więc w sobie również wymiar paschalny i uwalnia w nas tęsknotę za przyodzianiem się w „niezniszczalną chwałę”, czyli bliskość i obecność z Bogiem w wieczności. W pędzie codzienności warto wracać do sensu tego znaku, który przyjmujemy.
Od jakiegoś czasu mamy również praktykę noszenia prostszego stroju w okresie letnim. Niektóre siostry korzystają wtedy z uproszczonego ubioru, który również ma świadczyć o naszej konsekracji i jednoznacznie mówić o tożsamości zakonnej oraz o przynależności do Urszulanek Prowincji Polskiej. Składa się on ze spódnicy oraz koszuli lub bluzek polo w kolorze niebieskim, białym lub szarym.
Zawsze i wszędzie strój, który nosimy przypomina nam:

„Jeśli Mnie miłujecie…” - od tych słów rozpoczyna się cały fragment i to one nadają mu ton. W greckim tekście rdzeń związany z miłością powraca aż pięć razy, jakby Ewangelista chciał podkreślić, że wszystko, co dalej następuje, wyrasta właśnie z tej jednej rzeczywistości: miłości do Jezusa. Ta miłość nie jest u Jana uczuciem chwilowym ani wzruszeniem religijnym; jest wiernym trwaniem przy Nim, strzeżeniem Jego słowa, zachowywaniem tego, co od Niego usłyszane.

Posłuszeństwo
jest w człowieku wielkim światłem,
które sprawia, że każdy czyn staje się dobry
i godny przyjęcia.
św. Aniela Merici