Dziś, w 490. rocznicę zawiązania Towarzystwa św. Urszuli, wracamy do źródeł naszej historii, do maleńkiego pokoju przy kościele św. Afry i oratorium przy Placu Katedralnym, do tamtych dwudziestu ośmiu młodych kobiet, które 25 listopada 1535 roku, wraz ze św. Anielą, rozpoczęły coś, co miało stać się wielką rodziną urszulańską. Powrót do początków to powrót do serca: do charyzmatu, który nie jest jedynie wspomnieniem, ale żywym darem Ducha Świętego. To powrót do Anieli - kobiety zasłuchanej w Boga, pokornej i odważnej, umiejącej iść „drogą pośrednią”, by dać Kościołowi nową formę życia ewangelicznego.
Dzisiaj, po wiekach, również my - Urszulanki Unii Rzymskiej - niesiemy dalej to światło. Jednak aby być wiernymi, trzeba pamiętać, skąd przychodzimy. Dlatego zatrzymajmy się nad pięcioma rysami, które określały początek Towarzystwa i które nadal mają moc ożywiać naszą tożsamość.
Początki Towarzystwa nie rodziły się w pałacach ani strukturach. Rodziły się w prostocie, w małym pokoju, w którym Aniela zamieszkała po 1532 roku. To tam:
Towarzystwo narodziło się z bliskości i duchowego towarzyszenia. Nie z programu, lecz z relacji. To przypomnienie dla nas: każda odnowa urszulańskiego życia zaczyna się od małych przestrzeni, gdzie kobiety słuchają Boga razem.
Św. Aniela nie chciała powielać istniejących form życia zakonnego. Pragnęła stworzyć dla dziewcząt możliwość konsekracji Bogu bez opuszczania środowisk, w których żyły.
Była to droga nowa, niezrozumiana, momentami krytykowana. Celem Towarzystwa było przede wszystkim to, kim stawały się jego członkinie: „Zostałyście wybrane, aby być prawdziwymi i dziewiczymi oblubienicami Syna Bożego.” To duchowość oblubieńcza, głęboka, nieukierunkowana na konkretne zadania apostolskie, ale na przemianę serca, z której dopiero wypływała misja. Dla nas jest to przypomnienie, że najpierw liczy się bycie, a dopiero potem działanie.
Wybór dnia 25 listopada, wspomnienia św. Katarzyny Aleksandryjskiej, i wybór patronki, św. Urszuli, nie były przypadkowe.
Towarzystwo rodziło się w świetle takich kobiet. Ich rysy są jak dwa skrzydła:
odwaga i mądrość, dziewicza miłość i męczeńska wierność, wiara, która potrafi prowadzić.
Aniela zorganizowała Towarzystwo w sposób niezwykle nowatorski:
Władza była kolegialna, a odpowiedzialność za Towarzystwo spoczywała przede wszystkim na kobietach. W Kościele XVI wieku było to coś absolutnie wyjątkowego. To duch, który i dziś woła, byśmy pamiętały, że urszulańska droga bazuje na:
Po śmierci Anieli przyszły lata zamętu: brak wierności Regule, podziały, próby narzucenia klauzury, rozłam między grupami. A jednak Towarzystwo przetrwało. Mimo napięć, sporów, błędów i ludzkich słabości pozostało wierne swojej tożsamości. To właśnie te lata prób pokazują, że charyzmat nie zależy od doskonałości ludzi, lecz od wierności Bożej i od kobiet, które ciągle na nowo wracały do słów Matki. Tak samo dziś - nasza historia nie jest historią perfekcyjnych struktur, ale historią łaski, która podnosi i prowadzi.
Podsumowanie
490 lat temu w Brescii narodziła się rzeczywistość, która przerosła najśmielsze wyobrażenia jej założycielki. Towarzystwo św. Urszuli stało się zaczynem całej urszulańskiej rodziny, a my - Urszulanki Unii Rzymskiej - jesteśmy dzisiaj jednym z jej żywych owoców. Kiedy wracamy do tamtego 25 listopada 1535 roku, słyszymy echo słów św. Anieli:
„wiernie i radośnie trwajcie w rozpoczętym dziele”
Te słowa nie są wspomnieniem. Są obietnicą. Są zadaniem. Są drogą. Świętując tę rocznicę, prośmy, abyśmy, jak pierwsze urszulanki, nie szukały bezpieczeństwa w strukturach, ale odwagi w Duchu. Abyśmy w Kościele były kobietami światła, mądrości i miłości, tak jak pragnęła Aniela. Historia, którą zaczęła św. Aniela, trwa. Teraz dzieje się w nas.

Niedziela Chrztu Pańskiego zaprasza nas więc, by jeszcze raz wrócić nad własny Jordan. By przypomnieć sobie, że tam, gdzie pozwalamy Bogu zstąpić, otwiera się niebo. A nad każdą historią, która zostaje zanurzona w Chrystusie, wciąż rozbrzmiewa ten sam głos: „Tyś jest mój syn umiłowany, moja córka umiłowana. W tobie mam upodobanie”.

W duchowej radości
przejdźmy przez to nasze krótkie życie.
św. Aniela Merici