logo
Aktualności

40. rocznica ślubów zakonnych s. Ksawery

Spotykałam BOGA Żywego, Miłosiernego i JEMU ODDAŁAM ME ŻYCIE I NIE ŻAŁUJĘ.

40. rocznica ślubów zakonnych s. Ksawery

W Dobieszynie koło Krosna, rodzinnej miejscowości s. Ksawery Michalskiej, w niedzielę, 21 sierpnia, miała miejsce uroczystość 40-lecia jej ślubów zakonnych.

Ksawera Michalska, od 33. lat misjonarka służąca ludziom w Senegalu, przebywa na odpoczynku w Polsce. Rodzina sprawiła jej niespodziankę. S. Ksawera 22 sierpnia 1982 r. złożyła swoje pierwsze śluby zakonne. Jej bliscy postanowili uczcić czterdziestolecie tego wydarzenia. I tak, 21 sierpnia w kościele pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Dobieszynie, miała miejsce dziękczynna Msza św. Koncelebrowało ją pięciu kapłanów, w tym dwóch Senegalczyków oraz o Szczepan, misjonarz, od 15 lat pracujący w Senegalu. Dojechały też cztery urszulanki. Pod adresem s. Ksawery skierowanych zostało wiele ciepłych słów i podziękowań. Wybrzmiało przede wszystkim to, że s. Ksawera całą sobą oddaje się swojej służbie misyjnej, często zupełnie zapominając o sobie. Dziękowali jej za to zwłaszcza Księża z Senegalu, mówiąc, że gdyby było to możliwe Dobieszyn nie pomieściłby przybyszów z tego kraju, pragnących dołączyć się do tych podziękowań. Wdzięczność wyrażali też parafianie, którym Siostra jest dobrze znana, mimo że rzadko przebywa w rodzinnych stronach.

Ks. Prałat Stanisław Saj w okolicznościowym kazaniu podkreślił, że powołanie i jego realizacja są łaską. Mówił, m.in.:

„Siostro Ksawero,

otrzymałaś łaskę powołania. Ale ile szczegółowych darów zawiera się w tej łasce rozłożonej na całe Twoje życie zakonne?! To, że wytrwałaś w powołaniu, że doczekałaś się 40. rocznicy profesji, to, że mogłaś przeżyć tyle tysięcy mszy świętych i przyjąć tyle tysięcy komunii świętych. To, że żyjesz we wspólnocie. To, że z tych 40. lat, większa część, bo aż 33 lata Twojego życia zakonnego upływa na posłudze w Senegalu. To, że możesz przez te długie lata służyć tylu ludziom i czynić tyle dobra. Że możesz ocierać łzy płaczącym i cieszyć się przezywającymi radość…

Może najwięcej radości przeżyłaś na modlitwie indywidualnej, na trwaniu sam na sam z Chrystusem, w kaplicy zakonnej. Przypomnij sobie wszystkie kaplice domowe, wszystkie tabernakula, przed którymi trwałaś na modlitwie. To właśnie w tych pełnych miłości, samotnych spotkaniach dojrzewało Twoje powołanie misyjne. Siostro misjonarko, to z tych spotkań czerpałaś i nadal czerpać będziesz siłę do służby bliźnim”.

Na zakańczanie Mszy św. głos zabrała s. Ksawera:

Kiedy w 1989 roku Ksiądz Biskup posyłał  nas na misje (a było nas ponad 50 misjonarzy), wręczając nam krzyże misyjne, powiedział: „Nie posyła Was Pan, ponieważ jesteście mądrzejsi, inteligentniejsi, godniejsi … od innych, ale posyła Was, bo w swym Miłosierdziu Was zechciał użyć!”

Dziś z wielka pokorą staję w tym miejscu, gdzie są moje korzenie, aby dziękować Bogu Miłosiernemu za tę łaskę, że zechciał mnie użyć, ale pragnę też gorąco Wam Wszystkim, Kochani, dziękować za wspieranie modlitwą misji całego Kościoła, za wspieranie także mojej misji. Bóg zapłać!

Czcigodnemu Księdzu Proboszczowi dziękuję, że z tego miejsca  zanosicie do Boga modlitwy także za  mnie powierzoną misję. Bóg zapłać z tę Mszę św. w mojej intencji.

Bóg zapłać Wam Czcigodni Księża Prałaci: Stanisławie i Janie, że zechcieliście  razem ze mną Bogu dziś dziękować.

Bóg zapłać Wam: Abbe Theodor i Abbe Victor – wzrusza mnie bardzo wasza obecność. Dziękuję też o. Szczepanowi, utrudzonemu misjonarzowi, że zechciał tu dziś być..

Wam, moje Drogie Współsiotry, Urszulanki Unii Rzymskiej, dziękuję z całego serca za obecność za reprezentowanie naszej Prowincji. Wiele nam było razem przeżyć,  tym droższa jest mi Wasza obecność.

Im Wam – moja Droga Rodzino, Rodzeństwo, Przyjaciele, Wam Wszystkim, Kochani parafianie, Bóg zapłać!

Pan wezwał mnie z tej ziemi, niejako z pastwiska, gdzie pasłam krowy. Tak, byłam małą pasterką … Tu  uczyłam się kochać piękno przyrody, ziemię, pracę i tutaj, dzięki moim Drogim Rodzicom, uczyłam się wytrwałości i wierności. Wytrwałości, która tak bardzo jest mi potrzebna na misji, by IŚĆ, DAWAĆ … DO KOŃCA!! Wierności w miłości do Boga i prawdziwej miłości do człowieka – każdego człowieka, bez żadnej różnicy.

Wszystko było potrzebne: i to że po dziecięcemu kłóciłam się z Bogiem, dlaczego nie jestem chłopcem (chciałam być misjonarzem…), zagubiony obcas w czasie tańca, a potem opór mamy, która po czasie cieszyła się  moim powołaniem. Wszystko było potrzebne…

Dziś mogę pokornie wyznać: Tak, spotykałam BOGA Żywego, Miłosiernego i JEMU ODDAŁAM ME ŻYCIE I NIE ŻAŁUJĘ.

Na koniec modlę się słowami św. Anieli, naszej założycielki za Was Wszystkich i za mnie: „Pozwólcie działać Bogu”. Pozwalajmy, by działał w nas i przez nas.

Bóg zapłać!!”

Tego typu uroczystości i związane z nimi przeżycia są okazją do uświadomienia sobie, że życie każdego z nas możne być piękne, gdy kierujemy się w nim wiernością swojemu powołaniu i wytrwałością w odpowiadaniu na nie dzień po dniu! Dziękujemy Rodzinie s. Ksawery za zorganizowanie tej pięknej uroczystości i oczywiście naszej Siostrze Jubilatce.

XXVII Niedziela Zwykła

Wierzyć – znaczy pozwalać działać Bogu. Wiara głęboka, dojrzała i świadoma, wymaga wielkoduszności, cierpliwości oraz bezgranicznego zaufania Bogu.

 

Na dziś

Proście Go, uniżajcie się wobec niezmierzonej potęgi Boga.

św. Aniela Merici