logo

VI Niedziela Wielkanocna

VI NIEDZIELA WIELKANOCNA

 

VI Niedziela Wielkanocna - J 14, 15-21 – Pamiętaj o miłości!

W Ewangelii na VI niedzielę wielkanocną Jezus mówi o miłości z niezwykłą intensywnością, jakby chciał nam wyryć w sercu jedno zasadnicze przekonanie: chrześcijaństwo zaczyna się i trwa w relacji. „Jeśli Mnie miłujecie…” - od tych słów rozpoczyna się cały fragment i to one nadają mu ton. W greckim tekście rdzeń związany z miłością powraca aż pięć razy, jakby Ewangelista chciał podkreślić, że wszystko, co dalej następuje, wyrasta właśnie z tej jednej rzeczywistości: miłości do Jezusa. Ta miłość nie jest u Jana uczuciem chwilowym ani wzruszeniem religijnym; jest wiernym trwaniem przy Nim, strzeżeniem Jego słowa, zachowywaniem tego, co od Niego usłyszane. Dlatego Jezus natychmiast dopowiada, że kto Go miłuje, ten zachowuje Jego przykazania. Nie chodzi więc o zewnętrzną poprawność, lecz o taką więź, w której serce naprawdę bierze na serio słowo Umiłowanego. Miłość, o której mówi Jezus, ma kształt pamięci, uwagi i wierności. To miłość, która nie rozprasza się na wszystko inne, ale wraca do Niego, słucha Go, daje Mu pierwsze miejsce i chce żyć według Jego logiki.

W tym fragmencie szczególnie piękne jest to, że Jezus nie zostawia uczniów samych wobec tak wymagającej miłości. Nie mówi: „macie się starać”, po czym odchodzi, lecz obiecuje Ojca i obiecuje Ducha Świętego, nazwanego Parakletem - Obrońcą, Pocieszycielem, Orędownikiem, Tym, który stoi przy człowieku. To słowo oznacza kogoś przywołanego na pomoc, kogoś, kto nie tylko wspiera z daleka, ale pozostaje blisko, staje po naszej stronie, umacnia, przypomina, prowadzi, broni. Jezus jakby mówił: skoro Mnie kochacie, nigdy nie zostaniecie sami. Właśnie dlatego miłość do Jezusa nie jest samotnym wysiłkiem człowieka. Ona jest możliwa, bo sam Bóg pierwszy wychodzi ku nam, zamieszkuje w nas, daje swego Ducha i podtrzymuje więź, której my sami nie bylibyśmy w stanie utrzymać.

To prowadzi do bardzo praktycznego pytania: jak kochać Boga naprawdę, w zwykłej codzienności? Odpowiedź Janowa jest zaskakująco konkretna. Kochać Boga to nie tylko mówić o Nim piękne słowa, ale pozwolić, by Jego Słowo kształtowało moje wybory. To wracać do modlitwy nawet wtedy, gdy nie ma w niej wielkich uczuć. To zachować cierpliwość, kiedy rodzi się zniechęcenie. To wybrać prawdę zamiast wygody, przebaczenie zamiast urazy, wierność zamiast kaprysu, dobro zamiast egoizmu. Kochać Boga to także zgadzać się, by Jego obecność była ważniejsza niż własne nastroje, a Jego głos bardziej wiarygodny niż głosy świata. W codzienności miłość do Jezusa staje się więc bardzo prosta, a zarazem bardzo wymagająca: polega na trwaniu przy Nim, na pamiętaniu, że nie jestem sierotą – czyli kimś bez korzeni, bez źródła oraz na przyjmowaniu Ducha Świętego jako Tego, który uczy mnie kochać tak, jak kocha sam Chrystus. Jezus nie tylko wzywa do miłości, ale sam daje wszystko, by ta miłość mogła w nas wzrastać, dojrzewać i stawać się życiem.

s. Anna OSU

VI Niedziela Wielkanocna

„Jeśli Mnie miłujecie…” - od tych słów rozpoczyna się cały fragment i to one nadają mu ton. W greckim tekście rdzeń związany z miłością powraca aż pięć razy, jakby Ewangelista chciał podkreślić, że wszystko, co dalej następuje, wyrasta właśnie z tej jednej rzeczywistości: miłości do Jezusa. Ta miłość nie jest u Jana uczuciem chwilowym ani wzruszeniem religijnym; jest wiernym trwaniem przy Nim, strzeżeniem Jego słowa, zachowywaniem tego, co od Niego usłyszane.

 

Na dziś

Miejcie nadzieję i mocną wiarę,
że Bóg pomoże wam we wszystkim.

św. Aniela Merici