IV Niedziela Wielkiego Postu
IV NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU
Wielki POSTój – IV Niedziela Wielkiego Postu (Laetare)
Czwarta niedziela Wielkiego Postu różni się od pozostałych – jest jak promień światła w czasie pokuty, jak ciepły powiew wiatru w chłodnej wędrówce. Nazywana jest Niedzielą Laetare, od pierwszych słów introitu: Laetare, Ierusalem... („Raduj się, Jerozolimo…”). Jest to moment wytchnienia w wielkopostnej drodze – liturgia rozjaśnia się, dopuszczony jest różowy kolor szat - symbol nadziei, która już rozświetla mrok pokuty, a Kościół przypomina, że mimo trudu zmierzamy ku radości Zmartwychwstania.
Radość tej niedzieli nie jest jednak płytka ani powierzchowna. Nie chodzi o chwilowe uniesienie, ale o głęboką prawdę: Bóg przywraca nas do życia. Jak? Przez swoje miłosierdzie i przez pojednanie. Właśnie o tym mówią dzisiejsze czytania.
1. Pierwsze czytanie – Koniec manny, nowy początek (Joz 5, 9a. 10-12)
Izraelici po latach wędrówki wreszcie wkraczają do Ziemi Obiecanej. Przestają jeść mannę – znak Bożej opieki na pustyni – bo mogą już korzystać z plonów ziemi. To przejście od tymczasowego do trwałego, od wędrowania do zamieszkania, od łaski na czas próby do spełnienia obietnicy.
Czy nie jest to obraz także naszego życia duchowego? Czasem trzymamy się tego, co Bóg dawał nam wcześniej – pewnych schematów modlitwy, dawnych doświadczeń, duchowego „mleka”. A tymczasem On mówi: „Jesteś gotowy na coś więcej, wejdź głębiej!”
2. Drugie czytanie – Nowe stworzenie (2 Kor 5, 17-21)
Święty Paweł przypomina: „Jeśli ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem”. W oryginale greckim słowo ktisis (κτίσις) oznacza nie tylko „stworzenie”, ale „nowe dzieło”, nową rzeczywistość, coś, co wcześniej nie istniało. To nie jest poprawiona wersja starego człowieka. To coś zupełnie nowego – jak Izraelici, którzy po pustyni stają się narodem, jak syn marnotrawny, który wraca nie jako sługa, ale jako syn.
Paweł używa też słowa katallagē (καταλλαγή), tłumaczonego jako „pojednanie”. W grece oznaczało ono przemianę relacji z wrogości w przyjaźń. Nie chodzi więc tylko o wybaczenie, ale o pełne przywrócenie więzi. Czy my pozwalamy Bogu pojednać nas ze sobą? A może ciągle jeszcze chcemy zasłużyć na Jego miłość, zamiast po prostu ją przyjąć?
3. Ewangelia – Miłosierny Ojciec i radość powrotu (Łk 15, 1-3. 11-32)
Przypowieść o synu marnotrawnym to jedna z najpiękniejszych historii o Bogu, który nie przestaje kochać.
Słowem kluczowym jest tu misthios (μίσθιος). Syn marnotrawny chce powiedzieć ojcu: „Uczyń mnie jednym z najemników” (misthios – pracownik sezonowy, bez więzi z domem). Nie prosi nawet o bycie sługą domowym (doulos), ale o status jeszcze niższy. Nie wierzy, że może znów być synem. A co robi ojciec? Nawet nie pozwala mu dokończyć tej mowy. Nie negocjuje jego powrotu. Po prostu go przyjmuje i przywraca mu godność.
Ojciec daje synowi:
Te gesty miłosierdzia są czymś więcej niż przebaczeniem. To pełne odnowienie synostwa.
Czy my czasem nie wracamy do Boga z mentalnością niewolnika? „Przyjmij mnie jako kogoś gorszego…” – a On chce nam oddać wszystko.
Radujmy się, gdyż mamy Boga, który naprawdę cieszy się z naszych powrotów i pragnie przywrócić uśmiech pokoju i pojednania na naszych wargach.
Czwarta niedziela Wielkiego Postu różni się od pozostałych – jest jak promień światła w czasie pokuty, jak ciepły powiew wiatru w chłodnej wędrówce. Nazywana jest Niedzielą Laetare, od pierwszych słów introitu: Laetare, Ierusalem... („Raduj się, Jerozolimo…”). Jest to moment wytchnienia w wielkopostnej drodze – liturgia rozjaśnia się, dopuszczony jest różowy kolor szat - symbol nadziei, która już rozświetla mrok pokuty, a Kościół przypomina, że mimo trudu zmierzamy ku radości Zmartwychwstania.
Proście Go, uniżajcie się wobec niezmierzonej potęgi Boga.
św. Aniela Merici