logo
Aktualności

Wielki Tydzień z Kard. Stefanem Wyszyńskim

Odkryłam niedawno, że Ks. Kard. Stefan Wyszyński może być patronem rozpoczynającego się Wielkiego Tygodnia. Dlaczego? Bo w jego „Zapiskach więziennych” zawarte są przemyślenia, które mogą nam pomóc zmierzyć się z wyzwaniem, przed jakim obecnie stoimy. A jest nim perspektywa przeżywania liturgii Wielkiego Tygodnia nie w świątyniach  wypełnionych po brzegi wiernymi, ale we własnych domach, gdzie zostaliśmy „uwięzieni” z powodu epidemii. 

Istnieje bowiem pewna analogia między izolacją, w jakiej znalazł się Prymas Tysiąclecia a naszą obecną sytuacją. Jej powody są bardzo różne, ale skutek podobny - odosobnienie. 

Dlatego sposób, w jaki przeżywa on Wielkie Dni w miejscach swojego  odosobnienia może nas naprowadzić na inne niż dotąd uczestniczenie w Misteriach Paschalnych. Jest podpowiedzią, że pozbawienie nas tego, co nam znane, bliskie, sprzyjające modlitwie samo w sobie jest konkretnym doświadczeniem paschalnego wymiaru naszego chrześcijańskiego życia. I gdy jako takie je przyjmiemy,  może okazać się przemieniające, może pogłębić naszą wiarę w Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Pana.

s. E.D

Niedziela Palmowa 

Gloria, laus et honor, Rex Chrisre… Serce i myśl wyrywają się do Archikatedry Świętego Jana, by stanąć na progu i doznać radości wspólnej modlitwy. – Trzeba jednak powstrzymać serce i myśl. Niech będę tu, gdzie Bóg pozwala więzić ciało. Nie chcę, Ojcze, nawet przez to dążenie najlepszych uczuć, być przeciwny woli Twojej. Pozwoliłeś zamknąć mnie wśród tych drutów, pozwoliłeś, by moja Katedra pozostała i dziś bez mojej służby. – Fiat voluntas Tua. Serce, wróć i nie przekraczaj granic murów, pozostań wierne Bogu, jak ciało jest uległe i spogląda tylko ku niebu, gdyż ono nie jest odrutowane. (Prudnik Śląski, 3.04.1955).

Wielki Poniedziałek

„I napełnił się dom wonnością olejku”. – Czyn Marii w Betanii, przypominany przez Kościół w Wielki Poniedziałek, jest głęboki w swej perspektywie dziejowej. Maria z wdzięczności za życie brata, namściła nogi Chrystusa i otarła je własnymi włosami. Wonność spłynęła nie tyle z alabastrowej urny, ile z duszy. Dom Betański – to obraz Kościoła. A wonność – to chwała Pańska, która wypełnia cały Dom Boży, cały Kościół. Woń serc wdzięcznych, oddanych Bogu, jest największą radością Boga.  Broni Chrystus Marii przed Judaszem, tak jak Kościół  bronić będzie sługi swoje przed gorszącymi się z życia oddanego Bogu. Oddać Mu wszystko, nie tylko wonność życia, ale całą urodę życia, pochylić się do stóp Mistrza, niczego Mu nie żałować – to wonność napełniająca dom cały. To owoc wiekowej pracy Kościoła. Ta wonność do dziś dnia zadziwia wszystkich, którzy spokojnie patrzą na Kościół. Największą Jego chwałą jest to, że budzi dusze, rozsiewając wokół siebie wonność świętości i chwały Bożej. Świat płaci swoją powinność Bogu. Otwórzmy Martyrologium, Mszał, Brewiarz, Historię Kościoła, roczniki hagiografii, pisma ascetyczne i mistyczne – odczujemy tę wonność. Czy można wobec niej pytać: Na cóż ta strata? (Prudnik Śląski, 4.04.1955).

Wielki Wtorek i Wielka Środa

mur oknoW naszej kapliczce odprawiliśmy sobie we troje małe rekolekcje przed uroczystością wielkanocną. Rozważania były osnute na tle Tomasza à Kempis O naśladowaniu. Myślą przewodnią była ascetyka więzienia jako nadzwyczajnego środka stosowanego przez Opatrzność do uświęcenia ludzi od początków chrześcijaństwa. Chrześcijanie zaczęli „karierę” więźniów bardzo wcześnie, bo od czasów pierwszych kazań świętego Piotra Apostoła w Jerozolimie. Opatrzność Boża dopuściła nawet szczególny okres w dziejach Kościoła – trzywiekowy okres więzień , katakumb i publicznych egzekucji. Ten okres jest do dziś natchnieniem dla wszystkich, których Bóg zaszczycił cierpieniem dla Imienia swego. (Stoczek Warmiński, 13-14.04.1954).

 

Wielki Czwartek

Wielki Czwartek w naszej kaplicy spędziliśmy z prawdziwie bazylikowym przepychem. Śpiewałem po raz pierwszy Mszę świętą przy schola cantorum, złożonej z księdza i siostry. Pomyłki Bóg wybaczy. Sercem i myślą jestem w Archikatedrze, wśród duchowieństwa i wiernych. Modlę się o to, by mój zastępca przy ołtarzu, przy konsekracji olejów i przy mandatum, czynił to lepiej niż ja; by obdzielał kapłanów Ciałem Chrystusa, wszczepiając w nich ducha jedności diecezjalnej; by tak całował nogi ubogich, jak to czyniłem, z całkowitym oddaniem się tej czynności. Bo całować ma serce, a nie usta. (Stoczek Wramiński, 15.04.1954)

Dzień Ostatniej Wieczerzy, dzień ustanowienia Eucharystii, pierwszej Mszy świętej, pierwszej Komunii świętej i pierwszych święceń kapłańskich – najbardziej kapłański dzień, całą duszę kapłańską bierze w swoje ramiona i upomina się o czyny, do których jestem powołany. Chrystus chciał być dziś z uczniami swoimi (…) Jak wielką męką dla biskupa jest być z dala od swoich kapłanów, od swej katedry i diecezji. Żaden z tych dni niewoli nie udręczy tak, jak ten dzień. Jak wielkiego wysiłku pokory i uległości potrzeba, by przeżyć ten dzień w duchu, jakiego Ojciec ma prawo ode mnie oczekiwać. (Prudnik Śląski, 7.04.1955).

Wielki Piątek

„W boleściach rodzić będziesz”… Ominęły Cię, Matko, bóle, gdyś rodziła Najczystszego Syna swego Pierworodnego w Betlejem. Ale jak bardzo pomnożyły się, gdyś na Kalwarii zostawała Matką całego grzesznego, choć odkupionego, rodzaju ludzkiego. Zrodziłaś nas w boleściach – patrz na nas z tą miłością, jaką matka każda żywi do owocu męki swojej. Matko Bolesna – jakże jesteś dla nas Matką Radosną.

Miałbyś pełne prawo, Nauczycielu i Wodzu, użyć przeciwko mnie wszystkich ludzi, najgorszych nawet, by stało się zadość chwale Ojca. Wszak Ojciec – Miłość użył przeciwko Tobie Judasza, Annasza i Kaifasza, Piłata, Heroda, kohorty żołnierzy, sług i służebnic, motłochu ulicznego, fałszywych świadków – by się wypełniły Pisma. A Tyś to przyjął z uległością, z zaufaniem. Za wszystko zapłaciłeś milczącą miłością. Ty „Święty, Niewinny, Niezmazany, oddzielony od grzeszników”. – Cóż miałbym do powiedzenia w mojej sprawie? Gdybyś mnie wydał policzkującym mnie, plwającym i bijącym, kopiącym i oczerniającym – musiałbym uznać, że masz do tego prawo. Czyż mógłbym bronić się przeciwko Tobie? Musiałbym uznać we wszystkim znaki Twojej woli. A w nich – powolne narzędzie, które mam uczcić, jak całuje się krzyż Twój i gwoździe. (Prudnik Ślaski, 8.04.1955).

Wielka Sobota

W Wielkim Tygodniu ukończyliśmy trzydniowe rekolekcje, które pozwoliły nam spędzić cały czas w kaplicy naszego więzienia. Musiałem przemawiać jednocześnie do siebie, do siostry i do księdza. Audytorium „dobrane”, lecz bardzo zróżnicowane. (…) Moi słuchacze byli bardzo cierpliwi i wyrozumiali. Wielkie dni Tygodnia spędziliśmy w kaplicy, starając się o to, by możliwie zbliżyć się do przeżyć Kościoła świętego. (…) W Wielką Sobotę pozwoliłem sobie na Mszę świętą w nadziei, że Kościół by na to pozwolił, w tak wyjątkowych warunkach, w jakich się znajdujemy.

Mieliśmy poważne trudności z ubraniem naszej kaplicy na Święta. Znaleźliśmy w ogrodzie jakieś „górskie” kwiateczki, które zaledwie zdołały się wychylić z ziemi. Przesadzone do małych doniczek, uczyniły wszystko, aby udekorować pusty ołtarz.

O godzinie 12.00 pan kierownik przyniósł mi listy i przesyłki świąteczne. Wobec czego odbyliśmy wielkie posiedzenie „komisji trzech”, która przejmowała dary. Ilość otrzymanych listów jest też przejawem jakiejś rozluźniającej się powoli sieci izolacyjnej. Tym razem mam w ręku listy: od Ojca i siostry Stanisławy, od brata i siostry Janki. Jest to lektura bardzo wyjątkowo obfita. (Prudnik Śląski, 9.04.1955).

Wielkanoc

Valde mane (łac: bardzo wcześnie) odprawiliśmy rezurekcję w naszej kapliczce: bez procesji, natomiast z Jutrznią śpiewaną i Te Deum. I te święta spędziliśmy wspólnie: i w kaplicy, i przy stole, i w czasie popołudniowych „posiedzeń”. Było wiele śpiewu i radości na piętrze, głęboka cisza i powaga na parterze i na drugim piętrze. Ludzie, których pozbawiono radości religijnych, siedzą jak ptaki z podwiązanymi skrzydłami. Żal nam tych ludzi. Zaryzykowałem powiedzieć dziś zastępcy, który mnie odwiedził: „Życzę Panu wiele pogody i radości”. – Odpowiedział szeptem: „Dziękuję”. (…) Na świecie wszystko zmartwychwstaje. Trzeba zachować wolę życia.

Moi towarzysze doli są pełni pogody i wesela. Słyszę ich śpiewne głosy. (…) Gdy Chrystus zmartwychwstał, objawił tyle możliwości przed ludźmi, że już jest nam wszystko jedno, w jakiej obecnie jesteśmy sytuacji. Wiemy, że są przed nami wszystkie możliwości. A kto „wszystko może w Tym, który umacnia”, nie pamięta o tym, co jest dziś.(Prudnik Śląski, 10.04.1955).

Poniedziałek wielkanocny

Surrexit Dominus vere et apparuit Simoni. Alleluja. To prawdziwa radość Piotra, gdyż było to dowodem przebaczenia. Wystarczyło, że Chrystus spojrzał na Piotra; była to absolucja, udzielona Głowie widzialnej Kościoła przez Chrystusa. Jest to i nasza radość, bo wiąże się z nadzieją. Chrystus przebaczył Piotrowi; wzrasta nadzieja, że i nam przebaczy. Ten, który kazał modlić się za nieprzyjaciół i sam to czyni wie, że nie jesteśmy Jego nieprzyjaciółmi. Tym więcej liczyć możemy na miłosierne spojrzenie Chrystusowe.

Alleluja, gauisi sunt discipuli, viso Domino. Radość to znamienna pieśń czasu Zmartwychwstania. Bo już „wykonało się”. Bo wyrok, który wisiał nad ludźmi, został zniszczony. Bo Chrystus na śmierć skazany, już więcej nie umiera. Bo to, co od założenia świat groziło Synowi Bożemu, już Mu więcej nie grozi. Bo gniew Ojca nad Synem ustał. Bo straszne wizje męki, które Syn miał przed oczyma, od czasu rajskiej zapowiedzi, już się rozwiały. Bo ciosy i policzki więcej nie spadną na Boga Człowieka. Bo to okropieństwo całe już minęło…Alleluja, Alleluja! (Prudnik Śląski, 11.04.1955).

III Niedziela Wielkanocna

Słowa i łamanie chleba połączyły dwóch uczniów wracających z Emaus z apostołami w Jerozolimie. Uczniowie z Emaus opowiadają o spotkaniu z Jezusem Zmartwychwstałym, którego rozpoznali przy łamaniu chleba. 

Na dziś

Nie wystarczy bowiem coś zacząć,
jeśli zabraknie wytrwałości.

św. Aniela Merici