Urszulanki Unii Rzymskiej / Unio Romana Ordinis Sanctae Ursulae

List s. Agnieszki z Senegalu

Wyjątki z listu s. Agnieszki Pięty, misjonarki w Senegalu:

Kochani,

Tak długo nie pisałam, że aż trudno o mi zebrać myśli. Przepraszam za moje zaniedbanie. W czasie roku szkolnego byłam „podzielona na dwie wspólnoty” i nie zawsze miałam dostęp do Internetu. (...)

List s. Agnieszki z Senegalu

U nas dni tak szybko mijają... Dzień różni się od dnia, nigdy nie wiesz, co cię spotka jutro, kogo Pan przyśle do furty, komu pomóc a kogo odesłać, czasem trudno podjąć decyzję. Wielu jest niestety złodziei i naciągaczy podszywających się pod potrzebujących, którzy sądzą, że uda im się oszukać siostry. Jesteśmy już jednak na tyle doświadczone i przy współpracy z tutejszą społecznością, stosunkowo szybko taki oszust jest demaskowany.

Codziennie, oprócz sobót i niedziel, przed naszą bramą wjazdową, już od godziny 5 rano, zbiera się tłum chorych - matki z niedożywionymi dziećmi i inne osoby potrzebujące czekają aż dispensaire, czyli mała przychodnia, gdzie pracuje s. Ksawera, zostanie otworzona. Żyjemy w ciągłym hałasie: płacz dzieci, które boją się opatrunków, głośne rozmowy, a potem krzyk i płacz chorych, którzy dowiadują się, że są nosicielami AIDS - miesza się z głośną modlitwą naszych barci muzułmanów. Na początku było mi z tym trudno, ale ostatnio zauważyłam, że już przestalam reagować na te dźwięki, że już nie drażnią mnie ani nie meczą, po prostu przyzwyczaiłam się do nich. Sądzę, że do wszystkiego jesteśmy w stanie się przyzwyczaić, ale potrzeba na to czasu.

Nadal jestem z s. Ksawerą we wspólnocie. Wspieramy się przede wszystkim modlitwą i czasem wymieniamy zdanie po polsku, by lepiej się zrozumieć. Mamy się dobrze, jak na razie poważne choroby, dzięki Bogu, nas omijają. Trwamy dla Niego i staramy się służyć, każda według swych skromnych możliwości.

List s. Agnieszki z Senegalu

Pierwsze zmagania szkolne

Jako katechetce nigdy nie dane mi było doświadczyć pracy w naszych szkołach urszulańskich, posyłano mnie do szkół publicznych. Zastanawiałam się czasami, jak to jest uczyć w szkole urszulańskiej?

Pan zna nasze myśli i tak pewnego dnia S. Przełożona oznajmiła mi wolę Bożą - mam uczyć katechezy i rysunku w naszej szkole urszulańskiej w Thies, pozostając jednocześnie członkiem wspólnoty w Thiaroye, co w praktyce oznacza przebywanie 4 dni w Thies i 3 dni w Thiaroye i prawie 5 godzin w drodze (przy sprzyjających warunkach i braku większych kolizji). Z powodu mojej słabej znajomości języka i braku doświadczenia przydzielono mi w gimnazjum tylko 3 klasy pierwsze, w każdej około 60 uczennic.

I tak rozpoczęłam „walkę z wiatrakami”, czyli swoimi słabościami i bezradnością językową, no i dziewczynami, które - jak na gimnazjum przystało - chciały zwrócić na siebie uwagę w nieco nieudany sposób. Gdyby nie interwencja Bożego Miłosierdzia w stosunku do mnie samej i do dziewczynek, to z pewnością nic by z tego nie wyszło. Pan Bóg posłużył się jednak „oślicą Balaama” na większą swoją chwałę i dla dobra dusz.

List s. Agnieszki z Senegalu

(...) Nie jest łatwo uczyć katechezy w obcym języku! Znacznie łatwiej poszło mi z rysunkiem. (...) Każda lekcja była dla mnie wyzwaniem, ale budziła też we mnie radość i ciekawość jak sobie dziewczynki z tym poradzą i co tym razem zrozumieją i namalują. Nie sądziłam, że dzieci, które nigdy wczesnej w szkole nie miały kontaktu z kratką, ołówkiem i kolorowymi kredkami będą takie twórcze. Ku mojemu zaskoczeniu przeszło to moje oczekiwania i sadzę, że również ich samych. Z satysfakcją patrzyłam jak po kolorowaniu rysunku chwaliły się między sobą swoimi osiągnięciami. Zauważyłam też, że przy końcu roku kredki się skurczyły do prawie 2 centymetrów. Ale i to nie stanowiło problemu. Niektóre dziewczyny dzielnie walczyły, by utrzymać w ręku kawałeczek kredki i do granic możliwości go użyć. Tu nic się nie zmarnuje!

Śluby czasowe naszych nowicjuszek

Prawie cały rok trwały przygotowania do uroczystości pierwszych ślubów. Pierwszy raz mamy tak liczną grupę młodych Senegalek (w tym jedną Nigeryjkę), które wyrażają pragnienie służenia Jezusowi w naszym ugrupowaniu SAINTE ANGELE D’AFRIQUE.

8 września 2017 r. 6 nowicjuszek złożyło swoje śluby. Nie będę opisywać szczegółów - po prostu było to wielkie święto! Było wiele wrażeń, ale i wiele przygotowań, bo tu w Afryce nigdy nie wiesz, ile ludzi przyjedzie. Czasem przychodzą osoby, które nie znają siostry osobiście, ale jedynie ze słyszenia. Przygotowywałyśmy więc skromny poczęstunek dla około 700 osób.

Senegal - Śluby

Katedra była wypełniona po brzegi. Były śpiewy, tańce i - jakby to ująć - okolicznościowe okrzyki. Po ślubach nasze profeski zostały przydzielone do wspólnot i tak każdy dom otrzymał młoda siostrę: 4 wspólnoty w Senegalu (Thies 2 siostry) i 1 w Kamerunie. Młodość dodaje nam skrzydeł... Nasze śluby możecie oglądać na stronie facebook: Famille Ursuline du Senegal F.U.S

Teraz przygotowujemy się do ślubów wieczystych s. Madalene Dieme. Jest to jeszcze większe wyzwanie niż poprzednio, ale mamy już praktykę! Kochani, pozdrawiamy i prosimy wspierajcie nas modlitwą! My pamiętamy o Was i cieszymy się każdą wiadomością z Polski. No i zapraszamy do Senegalu. Oj, cieplutko u nas, szczególnie w porze deszczowej. Ujmując to w jednym zdaniu - ,,sauna na wolnym powietrzu”. Ale wszystko da się przeżyć!!!

s. Agnieszka Pięta OSU

Krzyż urszulański

Na dziś


Boże jesteś moim Życiem,
bo mnie wypełniasz.

św. Maria od Wcielenia

Facebook, Twitter




Twitter@Urszulanki_UR

 

Warto odwiedzić

urszulanki poprzednia wersja strony Poprzednia
wersja strony
Strona międzynarodowa urszulanek Urszulanki
Generalat
Urszulanki na Ukrainie Urszulanki
na Ukrainie
Serviam Szkoły i inne
dzieła urszulańskie
Wrocław Klasztor
Wrocław

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Konferencja  Wyższych Przełożonych Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych

Adoracje Kraków